Ból głowy

Nie chciałabym się rozpisywać w tym fragmencie na temat bólu głowy, który to ponoć często używany jest jako wymówka kobiet odnośnie współżycia. Nie. Chodzi mi o ten ból, który towarzyszy mi ostatnio w weekendy. To nie jest migrena, na szczęście nie cierpię na tą przypadłość.

Miałam teorię, że po prostu za długo śpię, przy okazji wyginając niemiłosiernie kręgosłup, na niezbyt wygodnym, jak się okazało, łóżku. Jednak ostatnio spotkałam się z takim wyjaśnieniem, że ból ten wynika z braku wody w organizmie. I że dobrze byłoby na szafce nocnej mieć szklankę z wodą, ewentualnie napić się przed snem.

Mi się zwykle nie chce pić w nocy, dlatego też powinnam może mieć dwie takie szklanki – pełną i pustą. Pełną używałabym wtedy, gdy pić mi się nie chce. Ale wracając do rzeczy – ciekawa to koncepcja i nie mam argumentów, by ją zanegować, dlatego nie zaszkodzi spróbować. Jako, że jest wieczór, wypiłam właśnie niemalże pół litra wody. Wprawdzie to nie weekend, ale trening w piciu zacznę już dziś. Zobaczymy, jak będzie.

Co za paranoja. Ale dobrze, od początku. Jak prawie każda kobieta, lubię marzyć sobie o tak zwanym księciu z bajki. Pewnie, że ma on wady, jest takim facetem, jakiego na pewno można spotkać. Wyobrażam sobie nasze początki, które nie są wolne od dylematów i nie zawsze łatwych chwil, by moich wizji nie przesłodzić. Leżąc w łóżku, tak bezpiecznie się czuję spotykając się z nim w marzeniach. Wczoraj miałam plan, by z zaskoku spotkać się z przyjacielem i tak się też stało. Ucieszył się i zaprosił mnie na obiad.

Zaproponował podróż w następny weekend. Super, naprawdę. I na czym się złapałam siedząc z nim przy stole? Że wolałabym może być w domu i marzyć o tym, co przeżywam, niż to po prostu przeżywać. Bo tak byłoby bezpieczniej.

Co za bzdura! Czasem dopada mnie coś takiego, a powinnam przecież delektować się tym, co mam. Nie mogę bać się tych chwil, podczas których spełniają się marzenia. I nie mogę pisać negatywnych scenariuszy, gdy nie mam sygnałów odnośnie ich ewentualnej realności. Chcę żyć, a jednocześnie się tego boję.

   , ,